
A więc tak… minął rok, a tutaj raczej niewiele się działo…
Dlaczego? No cóż…z różnych powodów, o których nie ma co tu pisać. Na pewno wina leży po mojej stronie i mam nadzieję, że tym razem jakoś to ruszy i wpisy będą bardziej systematyczne… Trampoliną do wznowienia są tegoroczne Dni Kwidzyna…
Dla mnie bardzo udane pod względem koncertowym, bo akurat na tych wydarzeniach głównie skupiłem swoją uwagę. Żeby nie przesadzać z opisami podzieliłem to na poszczególne wydarzenia – dziś piątkowy koncert grupy Ptaky. Uczciwie muszę przyznać, że trochę spóźniłem się na występ, a większość koncertu wysłuchałem pod piwnym parasolem w towarzystwie dość krytycznie nastawionej brygady kwidzyńskich słuchaczy…
W efekcie byłem odosobniony w swych poglądach, że chłopaki grają uczciwy, dobry koncert. Tak więc po chwili koncert stał się pretekstem do dywagacji o wyższości muzyki jednej nad drugą oraz twórczości tego nad jeszcze innym… Cóż – czasem tak bywa… Mimo wszystko nadal uważam, że Ptaky dali radę.
No a poniżej chyba największy hicior grupy Piotra Łukaszewskiego…
Life
1, 4, 5 i 12 debeściaki … na zdjęciach wygląda zdecydowanie lepiej niż na żywo
Jun 28, 2010 @ 11:36
J.
Moim skromnym zdaniem Twoje zdjecia są lepsze niż koncert.. był
.. achh może lepiej zostawię te Kwidzyńskie ‘wydarzenie pseudo – muzyczne’ bez komentarza
Jul 01, 2010 @ 00:24